Znakomita passa Sandecji trwa, kolejne zwycięstwo, tym razem nad rezerwami ŁKS i trzy punkty. Warto dodać, że w rundzie wiosennej biało czarni na 6 rozegranych meczów zanotowali 5 wygranych i jeden remis.
Sandecja Nowy Sącz – ŁKS II Łódź 4:1 (2:0)
1:0 Maciej Żurawski 3, 2:0 Bartłomiej Juszczyk 29, 3:0 Aleksander Wołczek 67, 3:1 Lamine Coulibaly 73, 4:1 Adam Brenkus 75
Sędziował: Szymon Rutkowski (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Karol Smajdor, Maciej Żurawski, Filip Piszczek – Sebastian Sopel, Jan Gniat, Szymon Frakowski.
Widzów: 7119.
Sandecja: Jeleń: Ogorzały, Pleśnierowicz (75 Kowalik), Słaby, Smajdor (68 Nawotka), Kołbon, Brenkus, Żurawski (62 Piszczek), Oure (62 Talar), Pietraszkiewicz, Juszczyk (62 Wołczek).
ŁKS II: Jakubowski: Frakowski, Ślęzak, Kabziński, Siwek (45 Rzemyszkiewicz), Szczepański (71 Zawadzki), Kotarba (71 Sokołowski), Czerwiński, Coulibaly, Sopel (52 Kniat), Młynarczyk (59 Jurkiewicz).
Kibice, którzy znów bardzo licznie przybyli na stadion, zostali zaskoczeni. Piłkę do gry nie wniósł młody piłkarz, a elektroniczny pies skonstruowany przez studentów Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, która była też sponsorem meczu..
Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków Sandecji. Już w pierwszej minucie piłka po uderzeniu Pleśnierowicza trafiła w poprzeczkę. Ale kilkadziesiąt sekund później było już 1:0 dla gospodarzy po strzale Żurawskiego. Napór biało czarnych trwał. Szansę na podwyższenie wyniku miał Brenkus, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Po kwadransie gry łodzianie zaczęli grać odważniej, ale sądeczanie bardzo dobrze się bronili. Po kolejnym kwadransie Sandecja znów zaatakowała i w 29 minucie strzelał Żurawski, bramkarz ŁKS II odbił piłkę, ale przy dobitce Juszczyka był już bezradny.
Po zmianie stron Sandecja dalej próbowała poprawiać wynik, ale ŁKS II zaczął atakować znaczeni śmielej, często stwarzając groźne sytuacje pod bramką sądeczan. Jednak w 67 minucie Aleksander Wołczek, który zmienił Juszczyka, uderzył piłkę sprzed pola karnego, tuż przy słupku., a ta wpadła do siatki obok broniącego Jakubowskiego. Prowadząc 3:0 piłkarze Sandecji zwolnili nieco tempo gry co wykorzystali rywale w 73 minucie. Po błędzie obrony Coulibaly znalazł się w sytuacji sam na sam nie dając szans Jeleniowi. Taki obrót sprawy spowodował, że gospodarze znów zerwali się do gry i w 75 minucie Brenkus ustalił wynik meczu na 4:1.
















