29. Święto Dzieci Gór uważamy za otwarte!

Wśród znanych kolumn reprezentacyjnej sali sądeckiego Ratusza płyną sobie nuty lachowskich melodii i przyśpiewek. Powoli schodzą się kierownicy i młodzi przedstawiciele zespołów biorących udział w tegorocznym 29. Festiwalu Święto Dzieci Gór.

Kierownik organizacyjny Piotr Gąsienica staje się na chwilę gospodarzem sądeckiego Ratusza. Przedstawia szanownych obecnych: Panią Magdalenę Majkę wiceprezydenta Nowego Sącza, Panie Annę Kłopotowską i Annę Osińską reprezentujące Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Panią Milenię Małecką-Rogal dyrektorkę Pałacu Młodzieży w Nowym Sączu, twórcę Święta Dzieci Gór, a przede wszystkim wieloletniego dyrektora MCK SOKÓŁ Antoniego Malczaka, Dorotę Majerczyk, przewodniczącą Rady Artystycznej oraz reżysera Festiwalu, Józefa Brodę i towarzyszącego mu od zeszłego roku w konferansjerskim trudzie Krzysztofa Trebunię-Tutkę.

Padają kolejne nazwy kolejnych zespołów…

Pani Prezydent Magdalena Majka prawdziwie raduje się z obecności dziecięcych grup w samym sercu Nowego Sącza i z tego, że znowu się spotykamy po latach pustki i występów zdalnych. A czy na tym Festiwalu ktoś wygrywa? Oczywiście! Wszyscy uczestnicy są zwycięzcami.
Każda para, a w końcu i trójka kamracka otrzymuje drobne upominki od władz Miasta, a za chwilę przed Ratuszem w ich ręce trafią też klucze do Nowego Sącza. To dzieci od teraz przez najbliższe sześć dni są tutaj gospodarzami.

Dorota Majerczyk, przewodnicząca Rady Artystycznej podziękowała dzieciom za przywiezienie cząstki swojego świata, swojej kultury, życzyła emocji i nowych przyjaciół, obiecała, że Rada będzie się z ogromnym skupieniem przyglądać tegorocznym występom.

Kierowniczka zespołu z Ukrainy podziękowała za umożliwienie w tak trudny czas dla jej kraju zaprezentowania cząstki kultury naszych wschodnich sąsiadów.

I jeszcze Józef Broda: Próbujemy otwierać dłonie do drugiego człowieka. Nic nie tracimy, spotykając się ze swoim dziecięctwem, gdy wokół mnie świat stworzony, nade mną niebo gwiaździste, a prawo moralne we mnie. A niekiedy trzeba krzyknąć, żeby zwrócić uwagę świata: „Hej! Jestem tutaj”! Jednak najważniejsze, by witać się otwartą dłonią a nie zaciśniętą pięścią.

Przed ratuszem zapowiedziane wcześniej wręczenie kluczy do bram Nowego Sącza, choć zapewne są to przede wszystkim klucze do serc Nowosądeczan.
Róg Krzysztofa Trebuni-Tutki rozmawia z Trombitą Józka Brody. To nowe dźwięki, które od zeszłego roku żłobią rowki w płycie analogowej zwanej „Święto Dzieci Gór”.

A tuż przed wyruszeniem korowodu stado pocztowych gołębi niesie w niebo przesłanie: Pragniemy pokoju! I to samo przesłanie pojawia się w słowach i śpiewie Józka Brody, że budujemy mosty… I to samo przesłanie – jak zawsze – w samym korowodzie.

Na mszy
Ksiądz Władysław Zązel zaśpiewał na początek mszy, a ksiądz Jerzy Jurkiewicz przywitał, wymieniając wszystkie zespoły, zapraszając do wspólnej modlitwy.

Ksiądz Stanisław Kowalik homilię jak zwykle zaczął śpiewem, że do kościoła idziemy, bo taką mamy duszę. Ojciec tworzy wspólnotę wszystkich dzieci całego świata. Ten festiwal uczy, że jesteśmy dziećmi jednego Ojca. To On nas tutaj zawezwał, byśmy mogli pokazać tradycję, z której wyrośliśmy. Przychodzimy z różnych stron, ale i wszyscy jesteśmy dziećmi gór. Góry uczą nas współpracy. Kiedy nie będziemy razem, nie zatańczymy. Razem prezentujemy obrzędy, w których się odnajdujemy, choć często nie znamy języka. Ksiądz doktor wspomniał dzieci z Ukrainy… Tyle już zostało zamordowanych, ale my się na Festiwalu nie damy nienawiści, pozostaniemy wierni pokojowi. Ksiądz Stanisław wspomniał na koniec panią Olę Szurmiak-Bogucką, pochowaną na łąckim cmentarzu, a w niebie cieszącą się z tegorocznego spotkania Dzieci Wszystkich Gór Świata.

Koncert inauguracyjny
„Boże, Boże wielki, tyś miłość i wiara, kto miłości wierzy, wszystko jej powierzy. Duszo ma”. Śpiewem Józek Broda przenosi nas z mistycyzmu spotkania przy stole eucharystycznym do mistycyzmu spotkania między kamratami, spotkania człowieka z człowiekiem… A potem przez mistykę wspólnego śpiewu prowadzących i publiczności do mistyki przedstawienia.

Wcześniej jednak na scenie pojawiają się na zaproszenie pana Piotra Gąsienicy wszyscy obecni na koncercie politycy, artyści… goście honorowi. Szczególne podziękowanie pan dyrektor składa przedstawicielkom Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, bo po raz pierwszy to właśnie ministerstwo wspiera Święto Dzieci Gór. Poseł Ziemi Sądeckiej Patryk Wicher nawiązał do słów: Pamięć i tożsamość… ten pamięta, kto ma świadomość swojej tożsamości.

A właśnie temu: uświadamianiu sobie swojej tożsamości, poprzez spotkanie z tożsamością innego, równie cenną, choć często tak bardzo różną… służy Festiwal, również ten, dwudziesty dziewiąty… który właśnie dzięki uroczystej formule wypowiedzianej przez pana Piotra Gąsienicę, został oficjalnie otwarty.

Po zmianie dyrekcji „Sokoła”, po ciężkim czasie pandemii, Festiwal stara się odnaleźć balans między utrzymywaniem się w starych koleinach, a jednoczesnym tworzeniem nowych.

Koncert inauguracyjny, mimo, że nie na nowosądeckim rynku, należy do tradycji festiwalowej, tak w całości, jak i swoich konkretnych elementach. Jak choćby tańce i śpiewy prezentowane przez dorosły zespół gospodarzy. W tym roku są to SĄDECZOKI.

Lubimy, co znamy, a kto nie lubi gołębia lub żaby tak udatnie udawanych przez Józka Brodę? To one zapowiadają dzieci lachowskie z SĄDECZOKA, a zaraz potem ich tegorocznych kamratów: Zespół ČIUČIURUKS z litewskiego miasta Talsze.

Koncert inauguracyjny podobnie jak koncert finałowy jest swego rodzaju podróżą w czasie, różnica oczywista: pierwszy przenosi nas w czas przyszły. Teraz na przykład jest już wtorek, ten co przyjdzie za dwa dni. Na scenie tańczą i śpiewają MALI SŁOPNICZANIE oraz ich kamraci z Rumunii czyli zespół MUGURELUL.

Ale koncert inauguracyjny, podobnie jak koncert finałowy, to również podróż przez przestrzeń, choć w tym roku nie pokonujemy wielkich transoceanicznych odległości. Jak choćby teraz: w Polsce wykonaliśmy kilka skoków w siedmiomilowych butach i już ze Słopnic przenieśliśmy się do Dursztyna dzięki zespołowi HONAJ. A wśród naszych kamratów? Tam jedynie przekroczyliśmy granicę, jedną granicę, by z Rumunii przenieść się do Bułgarii, do Plewenu, rodzinnej miejscowości zespołu PLETENITSA.

I muzyka! Wszystkie koncerty, więc i ten, inauguracyjny jest świętem muzyki, więc Józek Broda i Krzysiek Trebunia-Tutka co raz wynoszą na scenę inne instrumenty, i wciąż bardziej oryginalne dźwięki zapowiadają kolejne zespoły, jak choćby teraz: MALI SZCZYRZYCANIE i PODPOĽANČEK ze Słowacji dają nam przedsmak tego, co będzie w czwartek.

MAŁYCH MANIOWIAN zaprasza okaryna Józka Brody, a GORGANY ze Lwowa witamy długimi brawami na stojąco. Jednak w piątek zobaczymy trzy zespoły. W Ratuszu pan Piotr Gąsienica wyjaśnił: gdy zapraszano Ukraińców, nie było wiadomo, czy będą mogli przyjechać. Na wszelki wypadek HKUD PETAR ZRINSKI z chorwackiego Vrbovecu też zarezerwował sobie ostatni tydzień lipca. No i tak się stało pięknie, że będą się kamracić trzy zespoły, a koncert w piątek – na bogato.

Zdjęcia: Zofia Kmak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook
Instagram