Tak szalonego i emocjonującego meczu w Nowym Sączu nie oglądano chyba nigdy. Trzy razy Sadnecja przegrywała, by w końców meczu odwrócić losy spotkania. „Katem” dla Zawiszy okazał Filip Piszczek, który dwa razy, w ciągu 3 minut, doprowadził do remisu. A zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry strzelił Pleśnierowicz.
Sandecja Nowy Sącz – Zawisza Bydgoszcz 4:3 (0:1)
0:1 Staniak 45+4, 1:1 Kolar 53, 1:2 Stępień 72, 2:2 Piszczek 82, 2:3 Kozłowski 83, 3:3 Piszczek 84. 4:3 Pleśnierowicz 90+2
Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola).
Żółte kartki: Kolar Kuśmierczyk, Kanach.
Sandecja: Głogowski – Pleśnierowicz, Słaby, Żurawski (76. Piszczek), Holan, Szeliga (83. Gerstenstein), Kosiński, Brenkus (46. Kieliś), Kolar, Kawala (46′ Kowalik), Ogorzały (46. Divis).
Zawisza: Oczkowski – Dziarkowski, Golak, Juśkiewicz, Staniak, Kanach (75. Kona), Łukowski (66. Szumilas), Kuśmierczyk (66. Abdelhamid), Cywiński, Rak (66. Stępień), Mas (75. Kozłowski).
Z pewnością o tym spotkaniu w Nowym Sączu i pewnie w Bydgoszcz będzie się długo opowiadać. Goście piłkarsko byli lepsi, ale liczy się końcowy rezultat. Sandecja jak na razie w tym sezonie, do 80 minuty nie pokazała nic co wskazywało na zmianę stylu gry. Znów podania ja do ciebie, ty do mnie, on do brmakarza. Gości atakowali całą drużyną. Ale piłkarze Sandecji nie potrafili wykorzystać faktu, że bramkarz Zawiszy stał sam daleko przed swoja bramką. Dopiero wyrównujący gol spowodował, że zespół z Nowego Sącza zaczęli grać odważniej. Niestety kolejne, celne trafienie gości spowodowało, że Zawisza znów przeważała. Losy emczu odwrócił Filip Piszczek, który zmienił w 76 minucie Żurawskiego.
Wygrana to niezwykle ważne i cenne punkty, bowiem tłok w tabeli II ligi jest niemiłosierny.