Riko – DJ lat 80. i 90.

Zapraszamy na kolejną dawkę pozytywnej energii przesłanej nam przez jednego z mieszkańców Nowego Sącza.

Swoją przygodę z graniem zaczynał w wieku 15 lat (początek lat osiemdziesiątych). Jego pociąg do muzyki szybko usłyszał sąsiad z bloku, który prowadził ówczesny klub Piast w Nowym Sączu, którym miała miejsce dyskoteka Disco-Plus znajdująca się na sądeckim tzw. “Słoneczku”. Zaproponował mu wówczas prowadzenie dyskotek dla młodych. Trwały one dwie godziny od 16 do 18. Natomiast od 18 zaczynała się dyskoteka dla osób dorosłych powyżej 18 roku życia. Na imprezy chodziło nawet do 400 osób. Był to jedyny tak duży klub w mieście. 


 Ryszard opowiada:
Od dziecka interesowałem się muzyką. Zainspirowała mnie lista przebojów “Trójki” – polskiego radia program 3., którą prowadził Marek Niedźwiecki oraz Dwójki prowadzonej przez Bogdana Fabiańskiego. Słuchałem jej co sobotę od 21 do 22 i piątek od 22 do 23. Wtedy zapoznałem się z muzyką, która była na czasie. Nie było dostępnych płyt winylowych z muzyką zagraniczną. Muzyka jak była w sklepach to była tylko z polskimi piosenkami. Ja swoje pierwsze utwory kopiowałem z radia z wyżej wymienionych audycji. Nagrywałem je na magnetofony szpulowe ARIA STEREO. Świeżo nagraną muzykę udostępniałem później na imprezach. Królowały wtedy głównie utwory: ABBA, Modern Talking, B. Boys. Blue, Gazebo, Savage, C.C. Catch, Bony M, Radio Rama, Papa Dance, Lombard, Perfect, Krzysztof Krawczyk, Czesław Niemen, Anna Jantar, Urszula, Bajm, Lady Pank, Budka Suflera. Robiły wrażenie te lata i masa tych ludzi, która się bawiła. 
W 1989 roku musiałem odbyć służbę wojskową. Z rozpoczęciem mojej służby skończył się klub Piast. W wojsku dalej rozwijałem swoją pasję. W pomieszczeniu gdzie znajdowała się kantyna stworzyłem klub do tańczenia dla okolicznych mieszkańców z Korzennej, Gródka, Podola. Sierżant i dowódca zgodzili się. Miałem tam sprzęt do grania od jednostki. Dalej grałem na taśmach. Po wojsku w 1990 roku znała mnie już cała okolica. Idąc za ciosem zgłosiłem się do klubu Ali Baba znajdującego się w Gródku nad Dunajcem. Tam zacząłem grać na moich pierwszych winylach. Zacząłem zarabiać na nie. Zdobyłem je z jedynego takiego sklepu, który był w Krakowie. Puszczałem taką samą muzykę tylko już na płytach. Do Ali Baby zjeżdżała się cała Małopolska. Imprezy odbywały się tylko w sezonie wakacyjnym, który szybko minął. Jednak to nie sprawiło, że zaprzestałem grania. Po wakacjach zacząłem grać w remizie w Biegonicach w klubie Sylwia. Pograłem tam pół roku i dostałem propozycję do większej renomowanej dyskoteki Havana w Krynicy Zdroju. Miałem grać tam w soboty. Szybko zauważyły mnie inne kluby w tym mieście, Kruk i Kwadrat i zaproponowały, żebym grał u nich w inne dni. Nie stać było mnie na auto. Mało kto miał wtedy swój wóz. Do Krynicy dowozili mnie koledzy. 

Około 1992 roku powstał klub Zgrzyt w Nowym Sączu. Szef Basiaga ściągnął mnie do niego od samego początku istnienia. Podpisał ze mną pierwszą profesjonalną umowę o pracę jako DJ. Zgrzyt był największy w Sączu, nie było już Piasta. Mieściło się tam około 300 osób. W Zgrzycie sprzedawane były bilety. Pamiętam, że ludzie w tygodniu już musieli kupować bilety, aby dostać się na sobotnią imprezę. Panowały zasady, że każdy chcący dostać się na imprezę musiał mieć swój stolik i miejsce siedzące. Liczba miejsc była ograniczona. Zgrzyt był czynny od wtorku do poniedziałku. Spędziłem tam 7 lat.

W 1993 roku ubiegałem się o tytuł prezentera dyskoteki (dzisiejszego DJ). Musiałem jechać do Krakowa zgłosić się do klubu Blue Box w Krakowie. Przesłuchania się odbywały w hotelu Forum. Musiałem przygotować materiał na płytach, nagrania musiałem dopasować do siebie i zagrać je ze sobą muzycznie. łącznie 10 utworów w czasie 30 minut. Każdy utwór musiałem zapowiadać przez tytuł i wykonawcę. Musiała być idealna dykcja. W komisji był kierownikiem Marek Sierocki. Tytuł prezentera dyskoteki obroniłem. Była wielka radość. 


 Około 1995 roku pojawiły się pierwsze płyty CD. Początkiem lat 90-tych taśmy odeszły. DJ-ka wyglądała tak, że sprzęt był na stałe zamontowany a ja tylko z muzyką na płytach winylowych przyjeżdżałem.  Zacząłem poznawać Dj-ów, którzy stawali się moimi kolegami. Zaczęliśmy się wymieniać klubami na weekendy i grywać wszędzie w okolicy. Najpopularniejsze w tym okresie były kluby w Watrze, Czchowie. W Limanowej – Nietoperz gdzie tylko można było puszczać muzykę z płyt winylowych. Oprócz mnie znani byli też inni Dj-e: Kołodziej Stanisław, który później zaczął grać w Krakowie, rywalizowaliśmy między sobą. W Sączu w latach 90-tych były kluby takie jak: MAX i ROKO w których grywałem do 2000 roku. 
W 1995 roku ożeniłem się. Rok później urodziła mi się córka Dominika, a w 1999 roku syn Jakub z których byłem bardzo dumny. A w 2009 roku syn Michaś. Taka mała pociecha, kochane moje słoneczko. Musiałem powoli rezygnować z grania.  Grałem gościnnie 2-3 razy w miesiącu. Powstały nowe duże kluby. World na ul. Zdrojowej, Blue Star w Chełmcu na Gaju gdzie mogło wejść 1500 osób. Grywałem jeszcze w nich.

  
Jaki był Twój najbardziej pamiętny moment z tamtych lat? 
W 1987 roku przyjechali do nas sportowcy, którzy byli na zgrupowaniu w Krynicy. Ubrani w białe dresy z napisami na plecach Polska i orzełkami na piersiach. Byli to kolarze, Zenon Jaskóła, Lech Piasecki i pływacy Kosiarkiewicz i Arkadiusz Skrzypczak. Polscy medaliści z Seulu. Byłem w szoku, zagrałem dla nich nagranie z dedykacją. Był to utwór Queenu – “jesteśmy mistrzami” i hymn Polski. Zrobiła się niesamowita cisza… wszyscy z dumą patrzyli na nich i śpiewali hymn. Później były oklaski. Było około 300 osób na sali. Było to dla mnie coś pięknego. Nie zapomnę tych chwil do końca życia. 
Jak wyglądały tamte czasy z punktu widzenia DJ-a? 
Do 2000 roku ludzie byli inni. Większość pieniędzy przeznaczali na zabawę, ponieważ sklepy były puste. Na imprezy głównie chodzili ludzie w wieku od 18-30 lat. Byli też biznesmeni, właściciele sklepów ale także co może być teraz ciekawostką personel szpitala – pielęgniarki. Po 2000 roku i nawet do teraz zmieniła się trochę muzyka. Na imprezach zaczęło królować techno. Było tak przez kilka lat i teraz znowu ludzie wrócili do muzyki Disco mieszanej. 
Czy któreś z Twoich dzieci próbowało sił jako DJ  – pójść śladami ojca? 
Kuba próbował grać w klubach, ale obecnie jest na studiach. Michał chodzi zasłuchany muzyką i może w przyszłości pójdzie w moje ślady. 
Z wielkim szacunkiem dla ludzi: 
Kopacz Ryszard – sądecki DJ. 

Rozmawiał: (elber) 

Dziękujemy za fantastyczną rozmowę i udostępnione zdjęcia.

One thought on “Riko – DJ lat 80. i 90.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook
Instagram