Sądeckim spojrzeniem – Meeeecząca sąsiadka

W Nowym Sączu narzekać na nudę próżno. Niektórych sytuacji pozazdrościłyby – lub nie – nam nawet dużo większe miasta. Czasami jest zabawnie, czasami dużo mniej. Dziś opowiem o tej śmieszniejszej (moim zdaniem) sytuacji.

Zawsze myślałem, że mieszkam w okropnym miejscu. Duży ruch, rano budzi mnie wszechobecny gwar. Nowy Sącz budzi się wcześnie. Budzik mi więc zbędny.

Na jednym z nowosądeckich osiedli mieszkańcy też nie potrzebują budzika. W pobliżu osiedla bowiem stoi domek, w domku mieszka pewna rodzina, a razem z nią różnej maści zwierzyna.

Są pieski, kurki, gąski, a od niedawna kózka “turystka”, która bardzo upodobało sobie owe osiedle na wycieczki. Budzika nie trzeba bo uroczo meczy, a Ci którzy wstają skoro świt mogą spotkać ją skubiąca trawkę i kwiaty pod swymi oknami. Podobno niezła z niej też alpinistka! Chętnie wspina się po schodach aby pozwiedzać balkon, a jeżeli ktoś akurat wietrzy mieszkanie to z chęcią zaglądnie do niego – może czeka na śniadanie?

(szpieg), fot.: nadesłane do redakcji

One thought on “Sądeckim spojrzeniem – Meeeecząca sąsiadka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook
Instagram