Kolejny dzień na Peryferiadzie upłynął na rozmowie Filipa Nowaka i publiczności z Edytą Jungowską i reżyserką Dorotą Kędzierzawską. Panie opowiadały o spotkaniach na planie filmowym, przygodach, problemach…
– Jak to było z filmem „Jestem”? -pytał Filip Nowak. – Było tak, że przeczytałam naprawdę maleńką notatkę w prasie o chłopcu, który uciekł z domu dziecka i uciekł do mamy. Mama go nie przyjęła i właściwie nie mogę więcej opowiadać, bo zdradzę fabułę. – mówiła Dorota Kędzierzawska. – To naprawdę było parę zdań, które mnie na tyle zbulwersowały i zadziwiły, jak tak można, bo jeszcze finał tej całej historii był też bardzo bulwersujący, że po prostu siadłam i napisałam scenariusz. To był po prostu taki impuls, czy też raczej iskra, która padła na coś, co już gdzieś pracowało, jakaś historia była za tym, czy chęć wyrażenia pewnych emocji, przemyśleń. Bohater główny w „Jestem” ma bardzo dużo cech chłopca, który grał u mnie w filmie pod tytułem „Jajko”. Taki dziesięciominutowy króciuteńki, który żył w takiej potwornej biedzie. Wtedy wszystkie dzieci chciały mieć dżinsy, radia tranzystorowe i różne inne gadżety. Ja go spytałam, o czym marzysz, a on żeby zostać poetą. Więc to są takie rzeczy, które tak nas biorą za głowę i potrząsają trochę. I to też się odezwało w tej historii.
Jak Edyta Jungowska trafiła do filmu tworzonego przez Dorotę Kędzierzawską?
– Poznałyśmy się… – zastanawiała się Edyta Jungowska – A było tak. Piotr Cieplak zrobił w Teatrze Studio Kubusia Puchatka, to był spektakl dla dorosłych. Marysia Peszek grała Kubusia, ja grałam Prosiaczka, Rafał Maćkow, wspaniały aktor Teatru Rozmaitości, grał Tygryska i robił to absolutnie fenomenalnie. Ja byłam nieświadoma, że Dorota przyszła na spektakl. Zobaczyła mnie i zaprosiła na zdjęcia próbne. Tam był taki duży monolog, który ja powiedziałam, no i Dorota się nic nie odezwała. Myślę sobie, no dobra, znowu jak zwykle, po prostu na pewno nie dostanę tej roli. Zresztą jakoś nigdy mi się nie udawało dostać roli z castingu. Dobra, no okej. Po czym na drugi dzień, na planie dzwoni telefon, odbieram. Siedzę na fotelu w charakteryzacji i Dorota mówi, że bardzo się jej podobałam i że przeprasza, że się nie odezwała, ale się jej to podobało. To była jedna z nielicznych ról, które dostałam z castingu.
– Ja przed castingiem wiedziałam, Edytko, że zagrasz tę rolę. – dodała Dorota Kędzierzawska.
Jeszcze długo obie panie opowiadały o wspólnej pracy, kłopotach z szukaniem finansów na nowe filmy, tworzenie roli z dziećmi…
Takie rozmowy są tylko na Peryferiadzie.
We wtorek spotkanie z Marią Maj i Krzysztofem Globiszem
a ok. godz. 20.30 – kino plenerowe: „Długi weekend”, Polska, 2004, reż. Robert Gliński.