Remis Sandecji z Wisłą

To nie był ładny mecz, choć ambicji nie można było odmówić żadnej z drużyn. Za to bardzo negatywnie zapisali się kibole białej gwiazdy, dzięki którym mecz trwał 20 minut dłużej. Remis na trudnym terenie w Krakowie jest z pewnością cenny dla Sandecji.

Wisła Kraków – Sandecja Nowy Sącz 0:0

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec)

Żółte kartki; Duda, Pereira, Mehremić – Szyfryn, Nekić, Wróbel, Kosakiewicz, Fall.

Wisła: Biegański – Jaroch, Łasicki, Mehremić, Wachowiak, Jelić Balta, Fazlagić (61 Cisse), Starzyński (61 Basha), Duda (74 Pereira), Żyro, Fernandez.

Sandecja: Pietrzkiewicz – Nekić, Szufryn, Słaby, Kosakiewicz, Fall, Walski, Sovsić (60 Merebaszwili), Chmiel (82 Gach), Kapica (60 Toporkiewicz), Wróbel (60 Gabrych).

Mecz się rozpoczął, by kilka chwil póxniej sędzia przerwa rywalizację. Oczywiście przyczyną byli kibice Wisły, którzy zarzucili boisko papierowymi serpentynami, nie brakowało też odpalonych rac. Pierwsza połowa była wyrównana, a dobrych, groźnych akcji bramkowych jak na lekarstwo. Dość powiedzieć, ale piłkarze Sandecji oddali 2 strzały na bramkę rywali, a wiślacy jeden. Warto podkreślić dużą aktywność Damiana Chmiela, który obdzielał dośrodkowaniami kolegów, ale też strzelał. W 16 minucie miał szansę na gola, ale piłka po jego uderzeniu głową minmlanie minęła bramkę Wisły. Oba zespoły starały się zaskoczyć, ale brakowało precyzji i celnego strzału.

Po zmianie stron Sandecja zaatakowała, ale Wisła zażegnała niebezpieczeństwo. Od 50 minuty gospodarze częściej przebywali na stronie Sandecji, ale niewiele z tego wynikało. W 59 minucie biało czarni mieli szansę na gola. Nieporozumienie obrońcy Wisły z własnym bramkarze, próbował wykorzystać Wróbel, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w nogi Biegańskiego i skończyło się na rzucie rożnym. Kolejną okazję sądeczanie mieli w 67 minucie. Na pole karne rywali przedzierał się Toporkiewicz, ale przed polem karnym został powalony, sędzia nie zatrzymał gry, piłkę przejął Chmiel, strzelił, ale Bagiński wybił piłkę. Niestety pierwszoplanową postacią w meczu był sędzia Wajda, który widział tylko przewinienia piłkarz Sandecji hojnie obdzielając ich żółtymi kartkami. Pod bramką biało czarnych zrobiło się groźnie w 72 minucie. Wiślak mając przed sobą tylko pustą bramkę strzelił, piłka trafiła w poprzeczkę, ale chwilę wcześniej zatrzymał futbolówkę ręką – gol nie zostałby uznany. Gorąco dla Sandecji zrobiło się w 82 minucie. Na pole karne wpadł Cisse, ale Pietrzkiewicz zdołał piłkę wybić. Kilka chwil później bramkarz z Nowego Sącza otrzymał cios rolką serpentyny w głowę. Sędzie na chwilę przerwał mecz i w tym momencie na boisku znów pojawiły się serpentyny i twarde przedmioty, który poleciały w kierunku Pietrzkiewicza. Po wznowieniu gry doszło do zderzenia piłkarzy, którzy padli na murawę i była to kolejna przerwa w grze. Mecz zakończył się bezbramkowo, choć częściej strzelali piłkarze Sandecji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook
Instagram