Agata Buzek i Helenka + fotogaleria

Przedostatni dzień Peryferiady w Starym Sączu to spotkanie i rozmowa z Agatą Buzek i Helenką, pieskiem aktorki, który od razu skradł serca publiczności. Artystka opowiadała o swojej pracy w Polsce i za granicą o filmach, spotkaniach ze słynnymi aktorami, reżyserami…

– To są takie przepięknie spotkania w Starym Sączu – mówiła Agata Buzek. – Tu jest tak cudowna atmosfera, w ogóle ten Ryneczek, ta intymność, kolorowe leżaki, na których Państwo siedzą, po prostu jest tu cudownie…

…Debiut na ekranie? Ja wspominam jednak pewien stres z tym związany, bo naprawdę to był debiut. Wcześniej zagrałam tylko jedną niemą scenę w Teatrze Telewizji, gdzie grałam dwórkę numer dwa. To było moje pierwsze zetknięcie, takie zawodowe, profesjonalne już z kamerą, z planem filmowym….

…Potem było „Kochaj i rób co chcesz”, to było duże wyzwanie, dlatego że ja miałam tam mówić z ukraińskim akcentem, farbowali mi włosy na lekko rudo. Miałam tam taką jedną scenę, gdzie wprawdzie nic właściwie nie widać, ale jednak musiałam być tak trochę rozebrana. Potworny stres, potworny stres, potem przyszła rola u Agnieszki Holland we Wrocławiu, Andrzej Wajda i „Zemsta”. W międzyczasie wygrałam casting we Włoszech i wyjechałam kręcić film. Dość szybko przyszedł taki moment, kiedy się uspokoiłam i naprawdę zaczęłam się bardzo cieszyć z tego, co mi zostało dane, jakie mam możliwości, jakie mi się przydarzały filmy i spotkania, scenariusze. Rzeczywiście tak po tym debiucie nie musiałam, jak to oczywiście mogło się zdarzyć, czekać na przykład trzy lata ze świadomością, że być może już nigdy żadna propozycja nie przyjdzie, bo jedno to jest mieć talent, drugie to jest znaleźć się we właściwym miejscu o właściwym czasie, ale to też potrzebny jest scenariusz, reżyser, producent, to wszystko musi się zgodzić, to jest bardzo dużo rzeczy i w gruncie rzeczy aktor jest na końcu tego całego łańcucha.

…A co do „Zemsty”. Drugiego dnia zdjęciowego miałam zdjęcia z Romanem Polańskim. I do tej pory jestem z siebie dumna, jak ja wtedy dzielnie to zniosłam. Bo pamiętam, że wszyscy tam na planie pracowali w takim poczuciu, że teraz przyjedzie największa gwiazda, czyli Roman Polański. Ale ja osobiście tak uwielbiam na przykład Janusza Gajosa i zawsze uwielbiałam. Jako aktora, ale też to jest taki bardzo ciepły i bardzo skromny i w ogóle zamknięty człowiek, z którym miałam przyjemność spędzić czasami trochę czasu. I ja w takiej młodzieńczej odwadze poczułam w sobie taki bunt, że wszyscy tak bardzo się cieszą, że przyjedzie Roman Polański, a tutaj już proszę obok mnie siedzi właśnie Janusz Gajos i inni, w czym niby oni zasługują na mniej uwagi, mniej atencji. I na ten plan, powiedziałabym z takim wojowniczym nastawieniem, nie przeciwko Romanowi Polańskiemu, tylko z takim przeświadczeniem, że wszyscy tu jesteśmy równi na tym planie i będziemy razem pracować. I rzeczywiście moja taka spionizowana postawa zaowocowała tym, że po pierwszych tam dosłownie chwilach pracy Roman do mnie podszedł i powiedział, przepraszam, czy moglibyśmy przejść na ty, a ja zrobiłam coś takiego. No dobrze…

I takich opowieści było jeszcze więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poprawa dostępności strony