Wolontariusz – człowiek dla każdego

Ostatnie lata to czas, kiedy o wolontariuszach jest szczególnie głośno. Mówi się o nich ciepło i z radością. Są wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc. A tak naprawdę, kto to jest wolontariusz? Odpowiedź nie jest wcale taka oczywista.

Wolontariusze sprzed lat

Warto przypomnieć nieco historii. Wiele lat temu, w XX wieku, w czasach PRL (lata 60-70) była tak akcja „niewidzialna ręka”. Był to program telewizyjny wymyślony przez Macieja Zimińskiego. A Wikipedii możemy przeczytać: Formuła programu, skierowanego głównie do harcerzy, zakładała wyrobienie w młodych ludziach postaw prospołecznych, kierując ich energię na pomaganie potrzebującym. Aby wciągnąć młodych ludzi do wykonywania zadań nieprzynoszących im żadnego zysku (altruizm), stworzono atmosferę przypominającą zadania wywiadowcze. Nie było widać twarzy prowadzącego, tylko jego sylwetkę… Młodzież miała wykonywać zadania polegające na bezinteresownym pomaganiu innym, zwłaszcza osobom starszym i chorym, w ten sposób, aby nie dać się zobaczyć, na miejscu pozostawiając tylko znak odbitej dłoni. Satysfakcję miało sprawiać samo poczucie wykonania potrzebnej pracy. Z przebiegu zadań uczestnicy pisali raporty, które wybiórczo prezentowane były podczas programu.

Wolontariusze codzienności

Dzisiaj wolontariusze są wszechobecni. Najbardziej widziani są podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, to także Świąteczna Paczka. To są dziesiątki tysiące, głównie młodych ludzi, którzy bezinteresownie pomagają. Ich motywacje są właściwie takie same. Jeżeli mogą pomóc, to pomagają. Nie jest to łatwa praca, bo WOŚP to wiele godzin chodzenia z puszką i zbieranie datków. To ciężka praca na zapleczu. Również mocno zaangażowani są ludzie przy Świątecznej Paczce, bo to nie tylko zbieranie darów, ale również pakowanie i później rozwiezienie do samotnych ludzi czy rodzin. Podobnie jest w Caritas. Zanim powstaną paczki tysiące młodych wolontariuszy godzinami stoi w sklepach, w tych największych, zbierając do koszy dary żywnościowe. Zresztą w Caritas akcja pomocy materialnej (żywność) trwa cały rok.

Dobre serca Polaków pokazała pandemia covidowa. Kiedy okazało się, że wielu ludzi zostało zamkniętych w domach, nagle spontanicznie sąsiedzi, znajomi bliżsi czy dalsi zaoferowali swoją pomoc w zakupach lekarstw i oczywiście tych codziennych produktów jak chleb, mleko, masło…Nikogo nie dziwił i nie dziwi obrazek, że pod drzwiami są siatki pełne produktów spożywczych. To też jest wolontariat…

Kiedyś pracując w Dzienniku Polskim otrzymałem zadanie, mam jechać do Kąclowej na Oazę dla osób niepełnosprawnych. Pierwszy kontakt był dla mnie szokiem. Wokół mnie kilkadziesiąt młodych ludzi. Jedni nie mogli chodzić, z innymi nie było kontaktu, ale z nimi byli inni młodzi ludzie – wolontariusze. Najbardziej co mnie zaskoczyło to uśmiech i radość wszystkich, także tych, którzy mimo choroby potrafili wyrazić swoje uczucia. Pytani o ich motywację, by w wakacje zajmować innymi nie kryli zdziwienia – jak to dlaczego, przecież to nasi bliźni! Kiedy widzi się ich radość, bo jesteśmy z nimi, to naprawdę serce rośnie. Innym razem trafiłem do „Gniazda” w Cyganowicach. Tam pod okiem Zofii Wcisło wielu ludzi, dzieci i dorosłych mam swój dom. Tam mają zajęcia, razem z wolontariuszami przygotowują przedstawienia, malują, muzykują, uczą się żyć normalnie z innymi.

Wolontariusz przeszłości

Zupełnie niezwykłymi wolontariuszami są ludzie związani z Dariuszem Popielą, kajakarzem górskim, olimpijczykiem, medalistą najważniejszych światowych imprez sportowych, prywatnie pasjonatem historii i szefem Fundacji „Ludzie – nie liczby”. On i duża grupa ludzi przywraca pamięć Polaków pochodzenia żydowskiego. Przywraca miejsca pochówku.

W jednym z wywiadów mówił; Zawsze interesowałem się historią. Będąc sportowcem bywałem w wielu miejscach na świecie i Polsce. Często pływałem na Dunajcu w Krościenku. Nie wiedziałem wtedy, że pod drugiej stronie są groby Żydów, kiedyś mieszkańców tej miejscowości. Pozostawiony bez opieki cmentarz było zarośnięty, a nagrobki – Maceby – przewrócone, zniszczone przez naturę…Podobnych miejsc jak się okazało w naszym regionie było i jest sporo. To nie tylko Nowy Sącz, ale również Grybów, Czarny Dunajec, itd…Zacząłem wraz z kilkoma osobami sprzątać te miejsca. Z początku, kiedy się pojawialiśmy było zdziwienie mieszkańców, pytania po co to…Jednak z czasem zaczęli się pojawiać ludzie, głównie młodzi, którzy zaczęli nam pomagać. Tak bezinteresownie. Stali się wolontariuszami pamięci…

Warto wiedzieć – według słownika PWN

Wolontariusz: osoba pracująca gdzieś dobrowolnie, bez wynagrodzenia, zwłaszcza opiekująca się nieuleczalnie chorymi lub niepełnosprawnymi ludźmi, ale także praktykant pracujący bez wynagrodzenia w celu zaznajomienia się z zawodem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook
Instagram

Poprawa dostępności strony